O mnie

Moje zdjęcie
Literaturoznawca, antropolog. 2005 r. - laureat ogólnopolskiego konkursu na cykl wierszy (ex aequo z kilkunastoma innymi uczestnikami). 2010 r. - zaliczenie z logiki. W przyszłości liczy na kolejne sukcesy.

sobota, 17 czerwca 2017

UCHODŹCY W BEZRUCHU

Ostatnio w TVN 24 BiS Paweł Zalewski (PO) znów rozwlekle tłumaczył, że trzeba rozróżnić dwie grupy: UCHODŹCÓW I IMIGRANTÓW. Nie jest w tym poglądzie odosobniony, bo od kilku lat powtarzają go przedstawiciele niemal wszystkich partii. Moje pytanie brzmi: jak można skądś UCHODZIĆ bez MIGROWANIA?

Szanowni Państwo, moim zdaniem w obecnej sytuacji trzeba koniecznie rozróżnić dwie kategorie: prostokąty, którym mówimy stanowcze nie, oraz kwadraty, którym mówimy niepewne tak.

sobota, 20 maja 2017

NAJWIĘKSZY SALON EUROPY

Dominik pisze: "Na Rynku targi rzemiosła, czyli kramy, kiełbasa i estrada. Estrada dopiero w budowie, ale że akurat nikt wokół się nie krząta, to chłopcy w wieku co najwyżej gimnazjalnym weszli na scenę niemałą grupą i zawodzą znany szlagier biesiadny >>Przez twe oczy zielone<<. A jakby tego było mało, przed estradą przystaje mocno wstawiony żul i z zupełną powagą i pełnym zaangażowaniem zaczyna dyrygować. Takie to jest właśnie miasto."
Tak. Takie to jest właśnie miasto i tak wyglądają Rynek Główny i Mały Rynek - prawie co dzień jak nie urok, to wojsk przemarsz. Raz jest święto chleba czy pieroga i z tej okazji smaży się tony kiełbasy, raz się trafią juwenalia i prymitywna techniawa tętni przez pół dnia na całe miasto, raz pokazują najdłuższe palmy niedzielne, a w sezonie zimowym, gdy już myślisz, że mróz zapewnił nam odrobinę spokoju, zaczynają się (i nigdy nie kończą) dziecięce koncerty kolęd. A nad wszystkim unosi się smród z agregatów i te migające helikopterki wystrzeliwane przez sprzedawców.
Ech, kiedyś to, panie dziejku, pięknie było. Człowiek usiadł przed Zwisem ze Skrzynią, Nowickim i Turnałem i patrzył sobie na miejsce, gdzie Kościuszko przysięgał. I komu to przeszkadzało?

piątek, 12 maja 2017

GIEREK WIECZNIE ŻYWY

Ciężkawe bloki stawiane obecnie na krakowskich Mistrzejowicach są całkiem ok. Od okolicznych osiedli Gierkowskich różnią się głównie tym, że wejście do klatki nie jest wysunięte, tylko schowane. Poza tym wszystko tak samo, nawet malowanie elewacji się zgadza. I ja to akceptuję.
Problematyczna jest tylko nazwa Piasta Towers. No nie wiadomo, jak to wymawiać. Pijasta Tałers? Pajasta Tałers? Poza tym trudno dociec, czy to nawiązanie do Petronas Towers, Emirates Towers czy Twin Towers. Stawiałbym raczej na Fawlty Towers (pamiętacie taki serial z Johnem Cleese'em?), bo tamtejszy hotelik, podobnie jak Piasta Towers, nie miał w sobie nic z wieży.
Ale przede wszystkim wygląda mi to na Gierka Towers i mam nadzieję, że taka nazwa się przyjmie. Bo do architektury PRL powinniśmy podchodzić z dużym szacunkiem. Czas pokazał, że w epoce integracji europejskiej, smartfonów i komercyjnych lotów w kosmos nie stać nas na nic lepszego.

wtorek, 18 kwietnia 2017

SENSACYJNY REPORTAŻ "GOŚCIA NIEDZIELNEGO"

Wysokonakładowy tygodnik opublikował wstrząsający tekst Jakuba Jałowiczora o brukselskiej dzielnicy Molenbeek, zdominowanej przez muzułmanów. Okazało się, że mieszkańcy nie są zadowoleni, gdy robi się im zdjęcia, a miejscowy kościół nie wygląda na często odwiedzany:

„Przed wejściami siedzą bezdomni. Zawieszony z tyłu poszarzały plakat z Dobrym Pasterzem zaprasza na katechezy. Odbywały się w 2012 roku. Drzwi prowadzące zapewne do zakrystii są zamknięte.”

Autor na kilka szpalt rozpisuje się o tym, co widzi, chodząc po pustym kościele. Na plebanii księdza nie zastał. Wprawdzie po południu odbywa się Msza, ale na nią już nie poczekał, bo w pustym kościele jest bardziej pusto.

Jałowiczor na potrzeby reportażu porozmawiał Z DWOMA OSOBAMI. Z Polakiem, właścicielem hurtowni wina, który niedawno wyprowadził się z Molenbeeku, oraz z innym Polakiem, prawnikiem, którego związek z dzielnicą nie jest jasny.

Sensacyjny wniosek z tych rozmów przypomina ten, do jakiego doszedłem, gdy jako gimnazista zwiedzałem Westfalię i Holandię. A mianowicie, że na Zachodzie ludzie nie chodzą do kościoła tak często jak u nas, zwłaszcza w muzułmańskich dzielnicach. Duże owacje z mojej strony, ale może taniej by wyszło zadzwonić do kogokolwiek, kto był choć przez chwilę w tamtych stronach, zamiast wysyłać redaktora i fotografa w delegację.

Do sprawy nawiązuje we wstępniaku ks. Marek Gancarczyk. Jak zauważa, przyczyną słabości katolicyzmu może być to, że "wiedza na temat aktualnych wcieleń diabła jest w naszym Kościele zdecydowanie zbyt mała". I ja w to wierzę. Trzeba jechać do Brukseli i wytłumaczyć Belgom, w co wciela się Szatan. Na pewno starzy ateusze i zbuntowana młodzież czekają tam na dobrą nowinę o demonach, których demaskowaniem trudni się tygodnik. Imiona ich: Gender, Przedślub i Inwiter.

wtorek, 21 marca 2017

KOMPROMITACJA TVN

W dniu dzisiejszym polskojęzyczna stacja wyemitowała skrajnie nierzetelny materiał o pierwszym dniu wiosny w Krakowie. Reporter posługiwał się defetystycznym dyskursem i mówił o rozczarowaniu, pochmurnym niebie oraz „znośnych” temperaturach. Proszę Państwa, dziś pod Wawelem było do 14 stopni, musiałem aż rozpiąć wiatrówkę! Ale pseudodziennikarze przygotowali materiał wcześnie rano, posługując się pogodą wyrwaną z kontekstu. Co więcej, do kamery wypowiadały się wyłącznie osoby niezadowolone! Nie poproszono o ocenę nikogo, kto by reprezentował drugą stronę sporu. A ja na uczelni oraz w zaprzyjaźnionym zakładzie usługowym z kilkoma osobami gawędziłem o tym, jak przyjemną mamy aurę, więc moje stanowisko nie jest odosobnione! Jeśli ktoś żywił jeszcze mrzonki o uczciwości prywatnych mediów, to niech wie, że według nich pada deszcz, gdy świeci słońce.

środa, 8 marca 2017

BUFONOWATE ŻYCZENIA NA DZIEŃ KOBIET

Ponieważ świat nie byłby w połowie tak piękny, jak jest, bez płci pięknej, składam Drogim Paniom najlepsze życzenia i rączki całuję. Oby zawsze uśmiech gościł na Waszych twarzach i rozświetlał nasz każdy dzień - nie tylko 8 marca. Pamiętajcie, że bardzo Was kochamy. Zwłaszcza ja - brunetki, blondynki, ja wszystkie Was, dziewczynki...

piątek, 3 marca 2017

KINORESTAURACJA

Wielu przyjaciół namawia mnie na wyjścia do kina, ale ze mną jest chyba coś nie tak, bo zazwyczaj w kinie nudzę się bardziej niż w kościele.
Z początku, gdy gaśnie światło, jestem cały w nerwach, że nie mogę iść w dowolnym momencie po napój ani do toalety, a poza tym morduję się z przewidywalną ekspozycją i męczącymi dialogami. Następnie ze straszliwej nudy śledzenia drgnień na twarzach aktorów, które mają coś wyrażać - zasypiam. Oczywiście rzecz nie w tym, że wszystkie filmy są słabe, tylko po prostu tak je odbieram w kinie.
Żeby było zabawniej - filmy są mi niezbędne do jedzenia. No po prostu mój organizm inaczej nie chce trawić! Jedzenie w barach i jadłodajniach i wpatrywanie się w talerz lub witrynę jest dla mnie niewyobrażalną męką. Za to przy obfitej kolacji mogę obejrzeć "Czas Apokalipsy" w wersji reżyserskiej, bez żadnych przerw. A najwięcej oglądam przy prasowaniu. W ten sposób przeszedłem siedem śmiertelnie nudnych sezonów "Czasu honoru" (oczywiście było warto, bo schludna koszula to podstawa dobrego wizerunku).
Ale dostrzegam na horyzoncie pewną szansę. Może kiedyś powstaną kinorestauracje, do których będziemy mogli się wybrać? Na takie z urządzeniami do prasowania niestety nie liczę.

piątek, 24 lutego 2017

BELLE EPOQUE

Tak było w Krakowie fą de sieklu. Brodaty hipster z bransoletkami na ręku, w kamizelce super slim massimo dutti tutti frutti, wytatuowany jak bywalec mielneńskich plaż łapał brutalnych panów nauczycieli z kwitnących Bronowic, którzy oprawiali nożem zwiewne chłopki wraz z ich nienarodzonymi dziećmi. JA W TO WIERZĘ.
Ale, serio, jak ktoś myśli, że irlandzka muza, dym z rozpylaczy i kamera jadąca wokół stołu sprawią, że scena siłowania się na rękę będzie wyglądać jak z "Gangów Nowego Jorku"... to niech wie, że kult cargo zazwyczaj prowadzi do bezsensownej budowy quasi-lotniska na pustkowiu.

piątek, 10 lutego 2017

DARIUSZ OKO VS STATYSTYKA

Ks. Dariusz Oko: "Pamiętajmy, że na 12 apostołów Judasz to jest 8,3 proc. Na 30 tys. księży w Polsce 8,3 proc. to jest 2,5 tys. A nasze seminaria nie są lepsze od Pana Jezusa. Więc trzeba przyjąć, że przynajmniej 8,3 proc. księży żyje jak Judasz, robi rzeczy straszne."
Do tak miażdżącej statystyki warto dodać kilka innych faktów.
Na 30 tys. księży w Polsce co najmniej 10 tys. jest rybakami. To 33,33 proc. - wiemy na pewno, że 4 apostołów zajmowało się zawodowo połowem, nie można też wykluczyć istnienia "ciemnej liczby". Poza tym 5 tys. księży ma na imię Jakub i kolejne 5 tys. nazywa się Szymon (po 16,66 proc.). Zapraszam do dalszych obliczeń.

wtorek, 7 lutego 2017

O BAJKACH I DOMACH PUBLICZNYCH. DARIUSZ OKO VS MAGDA HEYDEL

W "Tygodniku Powszechnym" pojawił się materiał o ostatnich wystąpieniach ks. dr. hab. Dariusza Oki. Duchowny jeździ po Niemczech i tłumaczy Polonii, co też wymyślają ci szaleni badacze genderu: "płeć jest całkowicie czymś płynnym, zmiennym. NA PRZYKŁAD LEWA NOGA MOŻE BYĆ HOMO, PRAWA HETERO, RĄCZKA TEŻ INACZEJ. We wtorek może być inaczej, a w czwartek znowu inaczej." Nie wiadomo niestety, kto z badaczy jest tak zainteresowany rączką i nóżką, ks. Oko nie wyjaśnił.

W Monachium słuchacze ks. Oki dowiedzieli się, że "już w przedszkolach w Niemczech dzieci mają być uczone czynności seksualnych. 15-letnie dzieci mają zaprojektować dom publiczny". Władze dziesięciu landów (na prośbę "TP") skomentowały te twierdzenia. Ogłoszono, ku powszechnemu zdumieniu, że jednak dzieci nie projektują domów publicznych.
Ks. Oko głosił swoją nowinę również na mszy w Krakowie. Tak się złożyło, że była tam moja nauczycielka, dr hab. Magda Heydel. Wdała się w listowną polemikę z duszpasterzem i ujawniła jej fragmenty. Ks. Oko wytłumaczył pani Heydel, dlaczego jest zbyt ograniczona, by pojąć jego tezy: "ZAJMOWANIE SIĘ WIERSZAMI, BAJKAMI I TŁUMACZENIAMI NIEKONIECZNIE MUSI BYĆ ZAJĘCIEM NAJBARDZIEJ INTELEKTUALNIE ROZWIJAJĄCYM".
No i trzeba przyznać, że w tym starciu intelektualnym nie ma równowagi. Wprawdzie pani Heydel jest jedną z najlepszych translatolożek w naszej części Europy. Wprawdzie nikt, kto na poważnie zajmuje się w Polsce przekładoznawstwem, nie mógł pominąć licznych tekstów pani dr hab. ani książek przez nią redagowanych. Wprawdzie każdy, kto na serio śledzi życie literackie, miał w ręku jej przekłady Conrada, Eliota i Woolf. Ale do ks. Oki to dr hab. Heydel raczej nie doskoczy. Bo jego peregrynacje po różnych landach są szczególnie rozwijające.

niedziela, 5 lutego 2017

BATMAN VS TUKIDYDES

W TOK FM Marek Cichocki (Collegium Civitas, "Teologia Polityczna") został zapytany, co myśli o liście otwartym Donalda Tuska. Zaczął od tego, że "pewne wątpliwości" budzi tytuł "United we stand, divided we fall", zaczerpnięty z piosenki "PIN FLOYDÓW" (poważnie!). To nieładna maniera, powiada, żeby cytować popkulturowe produkcje. Niestety ta zaraza się szerzy, bo niedawno Barack Obama powoływał się w wywiadzie na "BATNAMA" (przysięgam, naprawdę tak powiedział!).
Prof. Cichocki wolałby, żeby mężowie stanu cytowali raczej "WOJNĘ PELOPONESKĄ".
Po pierwsze "united we stand, divided we fall" to porzekadło funkcjonujące w angielszczyźnie od wieków. Nawiązuje do jednej z bajek Ezopa. Podobna fraza powtarza się w trzech Ewangeliach (św. Jan ją pomija, bo zawsze chciał być oryginalny). A w ogóle to, do jasnej cholery... U PIN FLOYDÓW JEST "TOGETHER WE STAND, DIVIDED WE FALL".
Po drugie - zanim zdechłem z nudów, słuchając prof. Cichockiego - sięgnąłem po Tukidydesa. Pierwszy raz od początku studiów, aż się łezka w oku kręci. I TAM SĄ SAME GOTOWE TYTUŁY:
"Narodom bowiem o pewnym znaczeniu większą ujmę przynosi, jeśli dążą do zwiększenia swej potęgi przez podstępne oszustwo niż OTWARTĄ PRZEMOCĄ: ta druga znajduje przynajmniej pewnego rodzaju wytłumaczenie w sile danej przez los, pierwsza zaś świadczy o podłości charakteru."
"Zarówno bogowie, zgodnie z naszym o nich wyobrażeniem, jak i sami ludzie z powodu wrodzonych sobie cech, całkiem jawnie, wszędzie i zawsze RZĄDZĄ TYMI, OD KTÓRYCH SĄ SILNIEJSI."
No możnaby długo cytować i każdą z tych sentencji chciałbym mieć na grobie. Ale rozważam też "COMFORTABLY NUMB".

piątek, 3 lutego 2017

BANKNOT PIĘĆSETZŁOTOWY

ekspedientki i zieleniarki
szewcy i taksówkarze
badylarze i kioskarki
już czuję, jak cały handel i usługi na Bronowicach nie może się doczekać tego momentu, gdy przyjdę z naszym wspaniałym pogromcą Turków w ręku
poproszę dwa bilety ulgowe
będzie pani miała wydać z pięćsetki?